25 lat temu runął mur w Berlinie

25 lat temu runął mur w Berlinie
Za plecami karabiny republiki. Berlin Zachodni 1988 r. Stoję na punkcie kontroli granicznej "Charlie", w strefie amerykańskiej. W tle enerdowskie przejście kontrolne. Przejście na wschodnią stronę i słynne tablice, informujące w czterech językach o tym, że "opuszczacie sektor amerykański" (YOU ARE LEAVING THE AMERICAN SECTOR). Kilkaset metrów dalej stacja Friedrichstrasse.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefan Niesiołowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefan Niesiołowski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 maja 2012

"Won" czyli rozdarcie

Sprawa incydentu, związanego z zaatakowaniem dziennikarki Ewy Stankiewicz przez posła - zwanego już Stefanem "won" Niesiołowskim, stała się papierkiem lakmusowym stopnia hipokryzji i asekuracji różnych środowisk dziennikarskich, polityków i dyżurnych autorytetów. Ci, którzy natychmiast potępiają "moherową babcię" za pogonienie dziennikarza czy kamerzysty TVN, nie mówią z reguły nic o ich "natręctwie" i "prowokowaniu". Nie doszukują się winy po stronie dziennikarza czy kamerzysty. Winna jest zawsze "agresywna, moherowa babcia", dla której nie ma wytłumaczenia.
Zapraszam do przeczytania mojego tekstu na ten temat, zamieszczonego na portalu Nowy Ekran:
http://politicalmediashow.nowyekran.pl/post/62396,rozdarcie

niedziela, 19 lutego 2012

Uciążliwe byty nieistniejące

Poseł, profesor S.Niesiołowski, krytykując demonstrujących przeciwko umowie ACTA, stwierdził był, że “Oni demonstrują przeciwko czemuś, czego nie ma, walczą z bytem nieistniejącym, z wymyślonym niebezpieczeństwem.”*
No, ale wystarczy sobie tylko przypomnieć, jak to Polska przyłączyła się do ataku na Irak, które to państwo, wedle “wiedzy” ówczesnego prezydent USA, G.Busha, miało posiadać i ukrywać broń atomową. Miały tam też biec nitki powiązań z atakiem na nowojorskie wieże World Trade Center. Z miesiąca na miesiąc, a potem z roku na rok, okazywało się, że czym bardziej wojska koalicji szukały tej broni atomowej, to tym bardziej jej tam nie było – zupełnie jak w “Kubusiu Puchatku”, kiedy to im bardziej Kubuś zaglądał do norki króliczka, tym bardziej tegoż tam nie było. Żadnej broni ani powiązań z atakiem na wieże nie odnaleziono, więc po kilku latach wojny i okupacji, wojska koalicji, oczywiście - “po obaleniu strasznego dyktatora i zaprowadzeniu demokracji” - wycofały się z Iraku. Do dzisiaj nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy my tę wojnę to właściwie wygraliśmy czy przegraliśmy? Podejrzewam, że zapytany o to poseł S.Niesiołowski też nie będzie umiał jasno odpowiedzieć, bo wyszło na to, że walczyliśmy z czymś “czego nie ma”.
Ale z pewnością ówczesne władze Polski pod przewodnictwem L.Millera i prezydenta A.Kwaśniewskiego, chciały być prymusem w międzynarodowym towarzystwie. Poseł J.Palikot podsumował niedawno to ówczesne działanie jak i aktualną sprawę podpisania umowy ACTA, pisząc na swoim blogu: “Wysłaliśmy, jako jedni z pierwszych, wręcz na wyścigi, żołnierzy do Iraku, a potem do Afganistanu! Nie mając żadnych z tego korzyści. Dziś chcemy, znów jako jedni z pierwszych, podpisać ACTA! Widać Tusk ma takie same kompleksy jak Kaczyński! Za wspólne zdjęcie z Obamą gotów Polskę sprzedać! A Polak niemądry przed i po szkodzie!”
Wracając jednak do “bytów nieistniejących” i “wymyślonego niebezpieczeństwa”. Poseł i premier, śp. A.Lepper zapytał kiedyś z trybuny sejmowej o “talibów lądujących w Klewkach”. Śmiechu było co niemiara na salonach i w mediach, bo ta wypowiedź miała być i długo była argumentem na “buractwo, populizm i niezrównoważenie” posła A.Leppera. Jakiś czas potem gruchnęła jednak wieść o “tajnych więzieniach CIA w Polsce”, gdzie mieli być podobno “torturowani talibowie”. Wszyscy zaczęli zaprzeczać, pokpiwać i pukać się w czoło. Głównym pokpiwającym był prezydent A.Kwaśniewski. Jakiś czas później, gdy sprawa wróciła, L.Miller marsowym głosem ostrzegł, że ci, co o tym głośno mówią, narażają Polskę na niebezpieczeństwo. Zrobiło się i śmieszno i straszno. Cóż za pokrętna logika. Jeżeli już ktoś miałby na to niebezpieczeństwo Polskę “narazić”, to właśnie głównymi podejrzanymi powinni zostać L.Miller i A.Kwaśniewski, bo teoretycznie należałoby założyć, że ktoś zgodę na otwarcie więzień, których “nie było”, wydać musiał. Jeżeli nie prezydent i premier, to kto? No chyba, że były do tego stopnia tajne i ukryte, że nawet władze polskie i odpowiednie służby się nie zorientowały?
Kilka dni temu sprawa tajnych więzień, których “nie było” wróciła, gdyż, jak okazało się za sprawą “Rzeczpospolitej”: “przybywa więźniów z Guantanamo, którzy twierdzą, że byli przez CIA torturowani w Polsce” (...) Skargę przeciw Polsce do Strasburga rozważa Palestyńczyk Abu Zubaydah”.* Mogliśmy przeczytać także, że: “Więzienie CIA miało istnieć na Mazurach od grudnia 2002 roku do września 2003 roku. Potwierdzają to , uzyskane przez Helsińską Fundację z Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej i Straży Granicznej, dane o trasach i lądowaniach amerykańskich samolotów wojskowych na lotnisku w Szymanach. Mówi o tym też raport inspektora generalnego CIA. (...) Polskim śledztwem interesuje się Rada Praw Człowieka ONZ oraz Rady Europy. – Wiemy, kto był przetrzymywany w więzieniach CIA w Polsce i jakie metody przesłuchań stosowano – powiedział w październiku 2011 r. komisarz ds. praw człowieka Rady Europy Thomas Hammarberg. (...)Teoretycznie można postawić członków byłych najwyższych władz RP przed Trybunałem Stanu za „rezygnację z suwerenności nad częścią terytorium RP" – twierdzą prawnicy. Pod takim wnioskiem musiałoby się podpisać 115 posłów. Jednak politycy zaprzeczają istnieniu więzień CIA w Polsce.”
No – skoro “politycy zaprzeczają”, to może faktycznie żadnych więzień CIA w Polsce nie było? Być może wymienione powyżej instytucje i organizacje walczą z czymś, “czego nie ma,(...) z bytem nieistniejącym, z wymyślonym niebezpieczeństwem.”?




* polskatimes.pl 2012-01-26
* palikot.blog.onet.pl
* Rzeczpospolita 2012-02-17



czwartek, 26 stycznia 2012

Koryto i chlew

Wchodzę bezbronny rozebrany
Do klatki w której tygrys śpi
Na ścianach jarzą się ekrany
I widzę o czym bestia śni
*

Nie płacz Ewka bo tu miejsca brak na twe babskie łzy
po ulicy miłość hula wiatr wśród rozbitych szyb
patrz poeci śliczni prawdy sens roztrwonili w grach
w półlitrówkach pustych SOS wysyłają w świat
(...)
hej prorocy moi z gniewnych lat obrastacie w tłuszcz
już was w swoje szpony dopadł szmal zdrada płynie z ust
*


Zbigniew Hołdys musiał skasować swój profil na Facebooku, po tym jak internauci zaczęli go masowo zasypywać niekoniecznie cenzuralnymi komentarzami. To efekt działań w ramach akcji “Usuń Hołdysa z internetu!”, którą internauci zainicjowali po tym, jak Z.Hołdys poparł oficjalnie umowę ACTA. Muzyk, a raczej felietonista, celebryta i dyżurny “autorytet moralny” TVN24 i programu redaktora T.Lisa, próbował “walczyć” - kasować wpisy i blokować dostęp, ale nie dał rady. Zamknął profil, bo jak mówi – “Zrobił się chlew”.*
No tak – jak się chce być celebrytą przy korycie, to należy się tego spodziewać, bo konotacje koryta, chlewu i obory są oczywiste. Z.Hołdys wie, co mówi, bo z chlewem miał do czynienia z pewnością nie raz, np. w sytuacji, którą sam opisuje: “wczoraj pod Ikeą paparazzi szedł obok mnie i ostentacyjnie pstrykał foty gdy pchałem wózek. Widział, że mi to truje krew, ale nie przestał. "Nie wstyd ci?" zapytałem. "Ni ch***" odparł i pstrykał dalej. A kiedy się napstrykał - powiedział: "A kim ty k**** jesteś, żeby mi było wstyd?" i odszedł.”* No, a dlaczego paparazzi ma się wstydzić? Przecież jest autorem i tworzy "dzieło" w postaci fotografii. Jest też właścicielem praw autorskich do tego “dzieła”. Taki dla przykładu muzyk jak Z.Hołdys, umawiał się swojego czasu z wydawcą jego płyty, któremu odstępował część praw autorskich do “dzieł”, które stworzył. Wydawca wydawał płytę i już można ją było kupić w sklepie z jakieś 30-50 zł. Jakiś czas temu, inny muzyk, mianowicie Michał Wiśniewski, lider zespołu “Ich Troje”, wydał autorską płytę, którą można było kupić w kioskach za jakieś ok. 5 zł brutto. Muzyk sprzedał wtedy chyba z milion egzemplarzy. Jak zarobił 1 zł na sztuce, to zarobił milion zł brutto. Zresztą - co rusz w kioskach można kupić czasopismo z dołączoną płytą, zawierającą znany hit kinowy lub muzykę znanych wykonawców - wszystko razem w cenie ok. 10 zł. Jeżeli koszt produkcji płyty jako produktu finalnego, można było zamknąć kwotą ok. 4-5 zł, to dlaczego płyta Z.Hołdysa musiała kosztować w sklepie 30-50 zł? Skąd ta cena? Być może jest tak, że liczba pośredników – pijawek, producentów, marketingowców, handlowców oraz instytucji “broniących praw autorskich”, przypiętych do twórców jest zbyt liczna? Postulat Janusza Korwin-Mikke, aby wrócić do zasady, że prawo autorskie obowiązuje przez 7 lat z możliwością przedłużenia do lat 11, wydaje się być słuszny i rozsądny. W ostatnim programie “Tomasz Lis na żywo”, Z.Hołdys broniąc zapisów umowy ACTA, wyciągnął papierową aktówkę z przyklejonym serduszkiem WOŚP J.Owsiaka, co natychmiast podchwyciły kamery. Takie piarowskie zagranie. Być może chodzi o to, żeby twórcy mieli zagwarantowane prawa autorskie “do końca świata i o jeden dzień dłużej”?                                                                                       

Zresztą – poseł S.Niesiołowski (PO), uważa porozumienie ACTA za “bardzo dobre i zamierza za nim głosować, jak tylko pojawi się w parlamencie”, a także “nie widzi powodu, żeby kogokolwiek przepraszać” za brak konsultacji  społecznych w sprawie tej umowy, krytykując tysiące młodych ludzi, którzy wyszli w proteście na ulice polskich miast, że, że “Oni demonstrują przeciwko czemuś, czego nie ma, walczą z bytem nieistniejącym, z wymyślonym niebezpieczeństwem.”.* Naprawdę? Czasami odnoszę wrażenie, że samo zlikwidowanie koryta nie spowoduje likwidacji chlewu. 

p.s.                                                                                                                                               
Z.Hołdys i jego piosenki odegrały dużą rolę w kształtowaniu postaw i świadomości wielu ludzi pokolenia “Solidarności” i stanu wojennego. Także moich.



*
Obracam w palcach złoty pieniądz – Perfect
* Nie płacz Ewka - Perfect
* dziennik.pl 2012-01-26
* dziennik.pl 2011-06-24
* polskatimes.pl 2012-01-26

niedziela, 16 października 2011

Przegrać czyli wygrać

Po ostatnich wyborach pojawiła się nowa kategoria posła, czyli tzw “poseł godzinny”. Okazuje się, że można obwieścić zwycięstwo i “być posłem przez godzinę”, nie czekając na oficjalne wyniki z PKW, co w efekcie wygląda niepoważnie i niepotrzebnie naraża kandydata na śmieszność. Zupełnie jak w przypadku “Premiera z Krakowa”. Okazuje się także, że królowanie w prasie lokalnej przez wiele tygodni, debaty i bogate reklamy, w przypadku kandydatów do Senatu K.Pańtaka z SLD i J.Brzezińskiego z PSL nic nie dały. Wyborcy zagłosowali wg. kryteriów politycznych nie patrząc na to, że po raz pierwszy można było wybierać w okręgu jednomandatowym człowieka, a nie partię. Czy było to efektem tego, że w naszym okręgu wyborczym nie było kandydatów niezależnych? Wątpię. Casus komitetu “Obywatele do Senatu” pokazał, że wyborcy, którzy “nie mogą już patrzeć na te wszystkie partie”, jak przychodzi co do czego, to jednak na nie głosują. Kazimierz Pańtak, który nie uzyskał mandatu senatora, mimo wszystko “nie uważa, że przegrał”. Tymczasem, na lokalnym podwórku, dziennikarze nie dostrzegają pewnych rzeczy i jakoś specjalnie nie analizują wyniku wyborów. A przecież wnioski i pytania nasuwają się same. Przystąpienie do PSL D.Grochli i bogata wizerunkowo kampania J.Brzezińskiego nie pomogły wynikowi PSL w powiecie żarskim ani w samych Żarach. T.Ardelli z PiS chyba odpuścił kampanię albo nie zorientował się, że start do parlamentu z dalszego miejsca na liście, to nie to samo, co start z pierwszego miejsca do Sejmiku.
Jakoś media lokalne czy też regionalne nie zauważają też, że poseł PO, S.Niesiołowski, który cztery lata temu, w wyborach parlamentarnych 2007 r., startował z pierwszego miejsca na liście i miał wynik w liczbie 69.385 głosów, tym razem otrzymał 36.993 głosów. Co takiego sprawiło, że S.Niesiołowski dostał prawie o połowę -  i to w dziesiątkach tysięcy - mniej głosów niż cztery lata temu? Czy prawie połowa głosów mniej (dokładnie to 32.392 głosy), to efekt tego, że poseł był tym razem na drugim miejscu na liście PO? Raczej jednak nie. Podobnie w całym powiecie żarskim – cztery lata temu poseł miał 6532 głosy, a teraz 3016 głosów. Ubyło 3516, czyli przeszło połowa. To samo w mieście Żary – było 3220 jest 1339, czyli ubyło 1881 głosów.
A jeszcze z innej beczki – cztery lata temu z powiatu żarskiego startowało dwóch kandydatów z PO, teraz jeden. Cztery lata temu kandydaci PO z powiatu uzyskali w samym powiecie 1442 i 1815 głosów, co w sumie dało 3257 głosów. Teraz kandydatka PO uzyskała 3825 głosów, czyli w sumie o 568 więcej. W mieście Żary cztery lata temu dwaj kandydaci z PO uzyskali 1014 i 1058 głosów, czyli w sumie 2072, a teraz jedyna kandydatka PO uzyskała 2517, czyli 445 więcej. Wyraźnie widać, że cztery lata temu, podobna liczba głosów, rozbiła się wtedy na dwóch kandydatów. Cztery lata temu dwaj kandydaci PO nie mogli liczyć na poparcie lewicowego burmistrza miasta Żary i musieli zmierzyć się z mocnym kandydatem lewicy, byłym starostą. Zachodzi zatem pytanie, czy pozyskanie w stosunku do poprzednich wyborów, przez - tym razem jedyną kandydatkę PO - 568 głosów więcej w całym powiecie żarskim i 445 głosów więcej w mieście Żary, jest efektem bardzo drogiej i bogatej kampanii wizerunkowej w mediach, oficjalnego poparcia nowego burmistrza miasta Żary z PO, starosty z PO, prezesa Falubazu i znanych lekarzy, czy efektem tego, że część mieszkańców tym razem nie oddała głosu na S.Niesiołowskiego, wychodząc z założenia, że to głos stracony i lepiej jest wspierać lokalnych polityków, a nie tzw. spadochroniarzy? 

Popatrzmy na liczby.

Platforma Obywatelska w stosunku do wyborów 2007 r. straciła:
w powiecie żarskim 3.234 głosy: jest 13.527, było 16.761
w powiecie żagańskim 2.588 głosów: jest 9.595, było 12.183
w mieście Żary 1.963 głosy: jest 6.768, było 8.731
w mieście Żagań 741 głosów: jest 4.155, było 4.896

Sojusz Lewicy Demokratycznej w stosunku do wyborów 2007 r. stracił:
w powiecie żarskim 3.460 głosów: jest 3.153, było 6.613
w powiecie żagańskim 3.323 głosy: jest 2.999, było 6.322
w mieście Żary 1.675 głosów: jest 1.382, było 3.057
w mieście Żagań 1.984 głosy: jest 1.316, było 3.300

Prawo i Sprawiedliwość w stosunku do wyborów 2007 r. straciło:
w powiecie żarskim 1.789 głosów: jest 6.726, było 8.515
w powiecie żagańskim 1.330 głosów: jest 5.168, było 6.498
w mieście Żary 517 głosów: jest 3.186, było 3.703
w mieście Żagań 372 głosy: jest 1.788, było 2.160

Polskie Stronnictwo Ludowe w stosunku do wyborów 2007 r. straciło:
w powiecie żarskim 586 głosów: jest 1.902, było 2.488
w powiecie żagańskim 393 głosy: jest 2.221, było 2.614
w mieście Żary 151 głosów: jest 653, było 804
w mieście Żagań 213 głosów: jest 367, było 580

Kto zyskał? Wg kolejności:

Ruch Palikota zyskał:
w powiecie żarskim 3.502 głosy
w powiecie żagańskim 2.865 głosy
w mieście Żary 1.577 głosów
w mieście Żagań 1.213 głosów

Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke zyskała:
w powiecie żarskim 458 głosów
w powiecie żagańskim 356 głosów
w mieście Żary 244 głosy
w mieście Żagań 136 głosów

Polska Jest Najważniejsza zyskała:
w powiecie żarskim 357 głosów
w powiecie żagańskim 255 głosów
w mieście Żary 159 głosów
w mieście Żagań 97 głosów